sobota, 29 października 2011

Marshrutka

To może ja szczegółowo wyjaśnię co to marszrutka i dlaczego uczyniłam z niej swoje drugie imię? To w końcu jeden z najważniejszych elementów naszego ukraińskiego życia, więc chyba wypada poświęcić mu osoby post.

marszrutka z dzióbkiem
Słowo marszrutka pochodzi od nazwy маршрутное такси (transliteracja dla nieznających* cyrylicy lub na tyle leniwych, że nie chce im się tego rozszyfrowywać (tak, mam na myśli siebie): marshrutnoye taksi) i oznacza środek transportu zbiorowego pozwalajacy na integrację z lokalną społecznością, rozwijający współpracę między obywatelami oraz pozwalający przełamywać bariery fizyczne między ludźmi. Bardzo popularny w krajach byłego Związku Radzieckiego.

środa, 26 października 2011

Life on marshrutka

Jestem tu już prawie miesiąc i nie bardzo wiem, co napisać. Internet mam dopiero od tygodnia, kasy na życie jeszcze nie dostałam, rozpadły mi się dwie pary butów oraz jedna para spodni, nie jem - więc chudnę i jest już naprawdę zimno, a to dopiero koniec października. Ale wiecie co? Podoba mi się bardziej niż w Hiszpanii. Pewnie się zastanawiacie jak to możliwe. Może nie samo miasto mi się podoba, czy kraj w ogóle. Bo przecież hałdy, kopalnie, szary widok za oknem autobusu (albo, co gorsza, marszrutki...) i smak całej tablicy Mendelejewa na języku nie może się równać z zapachem pomarańczy na ulicy podczas spaceru po Santa Cruz przy dźwiękach flamenco dobiegających z mijanych tawern. Ale ludzie są czynnikiem kluczowym. I tak jak "prawie" robią wielką różnicę.

internet welcome party

niedziela, 2 października 2011

time to say goodbye

To tak: zamieszania będzie więcej niż z Ersmusem. Generalnie mamy problemy z komunikacją na linii organizacja wysyłająca/koordynująca (SO) - wolontariusz - organizacja przyjmująca (HO) - mentor. Ale damy sobie radę.

Opłata za wizę była horrendalnie wysoka. 170$. Masakra jakaś.

Zastanawiam się, jak spakować się w 20 kg na 10 miesięcy. Nie da się. Więc mam się nie przejmować, tylko pogodzić z losem. Trudno. Nie zabiorę wszystkich ciuchów, najwyżej przeniosę się na białe kozaczki style.

Olga lub wolontariusz z Litwy mają nas odebrać z lotniska. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać z mentorem i resztą znajomych jeszcze pierwszego dnia. I że się doczekamy internetu w mieszkaniu.