Kocham Kijów. Wspominałam już o tym? Kocham go w słońcu, deszczu, śniegu i gdy pogoda jest nijaka. Nawet te straszne korki jestem w stanie znieść (bo jeżdżę metrem). I te kolumny z politykami, które wstrzymują ruch. Ludzie wyglądają tu inaczej, tak europejsko. I puby mają klimat (chociaż chyba połowa z nich jest w stylu irlandzkim). Ale niektóre "rzeczy" wyglądają tak samo jak w Doniecku.
Korzystając z okazji, że słońce świeciło niemiłosiernie, temperatura sięgała 30°C, a my miałyśmy 4 godziny do pociągu, postanowiłyśmy poobcować z naturą w ogrodzie botanicznym. Dziewczyny zajmujące lewą część ławki siedziały na Kyiv Post (DARMOWA anglojęzyczna gazeta), który nam zostawiły odchodząc. Jak zwykle zaczęłam od przeglądania gazety w poszukiwaniu interesujących artykułów i trafiłam na materiał dotyczący protestu przeciwko reklamom holenderskiej telewizji, która wyemitowała klip pod tytułem "Zatrzymaj go w domu". O co halo? Nie o biednego Jacka (czy Dimę - dostosujmy przykład do realiów ukraińskich), który od 5 lat buduje wiatraki/ zbiera w Holandii truskawki i nie stać go na odwiedzenie rodziny, którą zostawił w ojczyźnie. To by pewnie przeszło bez echa.